Sonety — XXX

Traducido del inglés por Konstanty Piotrowski

Kiedy na słodką schadzkę moich myśli cichych,Czasu upłynionego pamiątkę przyzywam;Wzdycham za stratą rzeczy i ważnych i lichych;Starą niedolą, czasu pustynie okrywam.

Wtenczas z powiek łzy płyną jak zdrój niewstrzymany,Opłakuję przyjaciół w grobowym pomroku,Odsklepiam wszystkie serca niezgojone rany,Żałuję wielu rzeczy pozbawionych oku.

Przebiegam w samotności myślą moją rączą,Długi szereg strat z sercem udręczoném srodze,Od jednego nieszczęścia do drugich przechodzę,Liczę łzy wysączone i te co się sączą;Lecz skoro ciebie spotkam na tych marzeń drodze,Wszystkie straty znajduję, i smutki się kończą.

Comentarios

Cargando comentarios…