Sonety — CXII
Traducido del inglés por Maria Sułkowska
Litością Twoją wyleczyłeś piętna,Co w skroni potwarz wypaliła podła.O sławę nie dbam: czy dobra, lub smętna,Na złą lub dobrą świeże kładziesz godła.Tyś wszystkim dla mnie i starać się muszę,Tak jak Ty, sądzić chwały me i sromy;I węzły życia z wszystkiemi pokruszę,Prócz z tym, co leczył, prościł sąd mój chromy.W otchłań głęboką rzucam troskę wszelkąO sądy ludzkie; zawarły się zmysłyNa głos nagany lub na chwalbę wielką.Zważ, jak od ludzi jestem niezawisły:Związany mocno jesteś z mą istotą,Lecz świat, prócz Ciebie, jest dla mnie martwotą.
Comentarios
Cargando comentarios…