Sonety — LXVII

Traducido del inglés por Maria Sułkowska

Ach, pocóż żyłby wśród zarazy błota,I obecnością bezbożnych obdarzał?By w walce z grzechem padła jego cnota,I by się grzechu sąsiedztwem zarażał?Aby z lic jego kradła sztuka złudnaObrazy martwe barwy świeżej życia?I aby róża piękności przecudnaSzukała w lesie róż fałszu odbicia?Pocóżby żyć miał, gdy natury nędzaKrwi żebrze, aby rumienić nią lica;Jego, jak zastaw, natura oszczędza,Z którego żyje i zysk zeń oblicza.Przechowa jego, by puszyć się ninieBogactwem dawnym, którym dziś nie słynie.

Comentarios

Cargando comentarios…