Sonety — CLIV

Traducido del inglés por Jan Kasprowicz

Pewnego razu zasnął bożek małyZ swoją płomienną pochodnią u boku:Nadbiegły nimfy, które ślubowałyCzystość, i oto najpiękniejsza z tłokuTych pięknych dziewic, wyciągnie mu z dłoniŻagiew, od której świat się wokrąg pali —Wódz żądz gorących pozostał bez broni!A nimfa, ogień zanurzywszy w fali,Wraz ją rozgrzewa i w kąpiele zmienia,Uzdrawiające zimny zdrój: Przez wiekiZdążają k’niemu chore pokolenia,Lecz ja tam darmo poszedłem po leki,Bo miłość wodę do waru pobudzi,Ale miłości woda nie ostudzi.

Comentarios

Cargando comentarios…