Sonety — XII
Traducido del inglés por Jan Kasprowicz
Patrząc na zegar, który czas odmierza,I widząc słońce, jak chowa się w mroki,Jak krasa fiołka więdnie, przedtem świeża,I jak biel srebrna ciemne kryje loki —Jak z drzew wysmukłych opada liściwie,Pod dach cienisty wzywające trzodę,Jak zieleń lata na skoszonej niwieLeży związana w snopy białobrode —Widząc to, myślę o piękności twojej,Że się z dnia chyłkiem pochyli i ona,Albowiem piękność, co o się nie stoi,Ginie, gdy inna rośnie niestrudzona.Przed kosą Czasu nic jej nie obroni,Tylko latorośl, co zostaje po niej.
Comentarios
Cargando comentarios…