Sonety — XLV

Traducido del inglés por Jan Kasprowicz

Dwa drugie, ogień i powietrze, stojąWciąż razem ze mną przy tobie, ażebyTamten tęsknotą, a to myślą mojąMknąć, nie uznając spoczynku potrzeby.Lecz gdy te lżejsze żywioły uchodząZ wieścią miłosną, życie moje wtedy,Złożone z czterech, pod smutku się wodząChyli ku śmierci, takie dla mnie biedyZ onemi dwoma żywioły wyrosły!Przecież otucha krzepi znów me życieZ chwilą, gdy wrócą do mnie dwa te posłyI wieść przyniosą o twym dobrym bycie.Cieszę się wówczas, lecz tylko czas krótki,Bo gdy odejdą, znów mnie trapią smutki.

Comentarios

Cargando comentarios…