Sonety — XXIX
Traducido del inglés por Jan Kasprowicz
Gdy, pastwa ludzkich ócz i wrogich losów,Płaczę nad smutną opuszczeńca dolą,Gdy krzyk daremny szlę pod strop niebiosów,Złorzecząc klęskom, które mnie tak bolą;Kiedy zazdroszczę wiary bliźnich rzeszy,Mym przyjaciołom postaci nielada,Sztuki i sławy; gdy najmniej mnie cieszyTo, czem najbardziej cieszyć się wypada,Gdy mam pogardę dla samego siebie,W myśli mi stajesz ty i ja w skowronkaZmieniam się wówczas, co śpiewa na niebie,U jego wrótni, hymn o wschodzie słonka.Takiem bogactwem twa miłość mnie darzy,Iż niczem skarby największych mocarzy.
Comentarios
Cargando comentarios…