Z sonetów — I
Traducido del inglés por Jan Kasprowicz
Jak szumne fale do morskiego brzegu,Tak do swych kresów płyną nasze chwile;Niema przystanku w tym mknącym szeregu:Jedna przed drugą w równej dąży sile.
Wszystko, co wyszło ze światłości łona,Dojrzewa, w blaskach coraz większych rośnie,Aż ich promienie ciemna noc pokona:Czas swoje dary niszczy bezlitośnie.
Czas kosą swoją młode ścina kwiaty,Czas bruzdy ryje na piękności czole,
Cuda przyrody zmienia w swe objaty,Żadne się przed nim nie ostoi pole:Mych pieśni jednak, które sławią ciebie,Dłoń jego krwawa w mrokach nie pogrzebie.
Comentarios
Cargando comentarios…