Ałuszta w dzień (Mickiewicz, 1899)
Już góra z piersi mgliste otrząsa chylaty,Rannym szumi namazem niwa złotokłosa,Kłania się las i sypie z majowego włosa,Jak z różańca kalifów, rubin i granaty.
Łąka w kwiatach, nad łąką latające kwiaty,Motyle różnobarwne, niby tęczy kosa,Baldakimem z brylantów okryły niebiosa;Dalej szarańcza ciągnie swój całun skrzydlaty.
A kędy w wodach skała przegląda się łysa,Wre morze, i odparte z nowym szturmem pędzi:W jego szumach gra światło, jak w oczach tygrysa,
Sroższą zwiastując burzę dla ziemskiej krawędzi;A na głębinie fala lekko się kołysa,I kąpią się w niej floty i stada łabędzi.
Comments
Loading comments…