Ałuszta w nocy (Mickiewicz, 1899)

Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha;Na barki Czatyrdahu spada lampa światów,Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów,I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha:

Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha,Źródła szemrzą, jak przez sen, na łożu z bławatów;Powietrze tchnące wonią, tą muzyką kwiatów,Mówi do serca głosem tajemnym dla ucha.

Usypiam pod skrzydłami ciszy i ciemnoty:Wtem budzą mię rażące meteoru błyski,Niebo, ziemię i góry oblał potop złoty!

Nocy wschodnia! ty nakształt wschodniej odaliski,Pieszczotami usypiasz, a kiedym snu blizki,Ty iskrą oka znowu budzisz do pieszczoty.

Comments

Loading comments…