Do D. D. Wizyta (Mickiewicz, 1899)

Ledwie wnijdę, słów kilka przemówię z nią samą:Jużci dzwonek przeraża, wpada galonowy,Za nim wizyta, za nią ukłony, rozmowy;Ledwie wizyta z bramy, już druga za bramą.

Gdybym mógł, progi wilczą otoczyłbym jamą,Stawiłbym lisie pastki, kolczate okowy,A jeśli nie dość bronią, uciecbym gotowyNa tamten świat, stygową zasłonić się tamą.

O przeklęty nudziarzu! Ja liczę minuty,Jak zbrodniarz, co go czeka ostatnia katusza;Ty pleciesz błahe dzieje wczorajszej reduty!

Już bierzesz rękawiczki; szukasz kapelusza;Teraz odetchnę nieco, wstąpi we mnie dusza...O bogi! znowu siada, siedzi jak przykuty!

Comments

Loading comments…