Majtek (Mickiewicz, 1864)
«Słuchaj o majtku, nieszczęsny zbiegu,Jakżeś nas prędko porzucił!Od ojczystego odbijasz brzegu,Ażebyś więcej nie wrócił?
Przecież, wkopana w ziemię źrenica,Ku nam strzeliła wesoło;Uśmiech, gość rzadki, zstąpił na lica,Dawna pogoda na czoło —
Każdy się krząta, pragnie odwlekać —Tyś jeden skoczył z pośpiechem —
Można-ż z ojczyzny śpiesznie uciekać,Uciekać — jeszcze z uśmiechem?»
«Słuchaj — rzekł majtek — jam od lat wielaWidział i kraj ten i ludzi:A com ja widział, nigdy weselaW sercu rodaka nie wzbudzi.
Widziałem mężną cnotę w ucisku,W głowach pospólstwa ciemnotę,W głowach rozumnych widoki zysku,A w sercu niewiast pustotę.
Ja, co mię własne szczęście nie nęci,Com uniesioną z powodziResztę mych myśli, uczuć i chęciOjczystej powierzył łodzi:
Mógł-żem skosztować powabów życia,Gdy, skoro wicher zawieje,W ostatniej łódce blizkiej rozbiciaOstatniem widział nadzieje?»
Comments
Loading comments…