Rozmowa wieczorna (Mickiewicz, 1899)
I.
Z Tobą ja gadam, co królujesz w niebie,A razem gościsz w domku mego ducha;Gdy północ wszystko w ciemnościach zagrzebie,I czuwa tylko zgryzota i skrucha:Z Tobą ja gadam! Słów nie mam dla Ciebie:Myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha;Najdalej władasz i służysz w pobliżu,Król na niebiosach, w sercu mem, na krzyżu!
I każda dobra myśl jak promień wracaZnowu do Ciebie, do źródła, do słońca,I nazad płynąc znowu mię ozłaca,Śle blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I każda dobra chęć Ciebie wzbogaca,I znowu za nią płacisz mi bez końca,Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię,Niech się tak cieszy, tak błyszczy na świecie.
Tyś Król, o cuda! Tyś i mój poddany!Każda myśl podła, jako włócznia nowa,Otwiera Twoje niezgojone rany;I każda chęć zła, jak gąbka octowa,Którą do ust Twych zbliżam zagniewany.Póki Cię moja złość w grobie nie schowa,Cierpisz, jak sługa panu zaprzedany:Jak Ty na krzyżu, Twój pan, Twoje dziecię,Niechaj tak cierpi i kocha na świecie.
II.
Kiedym bliźniemu odsłonił myśl chorąI wątpliwości raka, co ją toczy:Zły wnet ucieczką ratował się skorą,Dobry zapłakał, lecz odwracał oczy.Lekarzu wielki! Ty najlepiej widziszChorobę moją, a mną się nie brzydzisz!
Gdym wobec bliźnich dobył z głębi duszyGłos przeraźliwszy, niźli jęk cierpienia,Głos wiecznie grzmiący w piekielnej katuszy,Cichy na ziemi głos złego sumienia:Sędzio straszliwy! Tyś ognie rozdmuchałSumieniu złemu — a Tyś mnie wysłuchał.
III.
Gdy mię spokojnym zowią dzieci świata,Burzliwą duszę kryję przed ich okiem,I obojętna duma, jak mgły szata,Wnętrze piorunu pozłaca obłokiem;I tylko w nocy, cicho, na Twe łonoWylewam burzę we łzy roztopioną.
1830.
Comments
Loading comments…