Żegluga
Sonety Adama Mickiewicza
III.ŻEGLUGA.
Szum większy, gęściéj morskie snują się straszydła,Majtek wbiegł na drabinę, gotujcie się dzieci!Wbiegł, rozciągnął się, zawisł w niewidzialnéj sieci,Jak pająk czatujący na skinienie sidła.
Wiatr! — wiatr! — dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła,Przewala się, nurkuje w pienistéj zamieci,Wznosi kark, zdeptał fale, i skróś niebios leci,Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.
I mój duch masztu lotem buja śród odmętu,Wzdyma się wyobraźnia jak warkocz tych żagli,Mimowolny krzyk łączę z wesołym orszakiem;
Wyciągam ręce, padam na piersi okrętu,Zdaje się że pierś moja do pędu go nagli,Lekko mi! rzezwo! lubo! wiém co to być ptakiem.
Comments
Loading comments…