Bakczysaraj
Sonety Adama Mickiewicza
VI.BAKCZYSARAJ.
Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina!Zmiatane czołem baszów ganki i przedsienia,Sofy trony potęgi, miłości schronienia,Przeskakuje sarańcza, obwija gadzina.
Skróś okien różnofarbnych powoju roślina,Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia,Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia,I pisze Balsazara głoskami „RUINA”.
W środku sali wycięte z marmuru naczynie,To fontanna haremu, dotąd stoi cało,I perłowe łzy sącząc woła przez pustynie:
Gdzież jesteś o miłości, potęgo i chwało!Wy macie trwać na wieki, źródło szybko płynie,O hańbo! wyście przeszły, a źródło zostało.
Comments
Loading comments…