Bakczysaraj w nocy

Sonety Adama Mickiewicza

VII.BAKCZYSARAJ W NOCY.

Rozchodzą się z dżamidow pobożni mieszkańce,Odgłos izanu w cichym gubi się wieczorze,Zawstydziło się licem rubinowém zorze,Srébrny król nocy dąży spocząć przy kochance.

Błyszczą w haremie niebios wieczne gwiazd kagańce,Śród nich po safirowym żegluje przestworzeJeden obłok, jak senny łabędź na jeziorze,Pierś ma białą a złotem malowane krańce.

Tu cień pada z menaru i wierzchu cyprysa,Daléj czernią się kołem olbrzymy granitu,Jak szatany siedzące w dywanie Eblisa

Pod namiotem ciemności; niekiedy z ich szczytuBudzi się błyskawica i pędem FarisaPrzelatuje milczące pustynie błękitu.

Comments

Loading comments…