Do Laury
Sonety Adama Mickiewicza
I.
DO LAURY.
Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił,W nieznaném oku dawnéj znajomości pytał,I s twych jagód wzajemny rumieniec wykwitałJak z róży któréj piersi zaranek odsłonił.
Ledwieś piosnkę zaczęła, jużem łzy uronił,Twój głos wnikał do serca i za duszę chwytał,Zdało się że ją anioł po imieniu witał,I w zegar niebios chwilę zbawienia zadzwonił.
O luba! niech twe oczy przyznać się nie boją,Jeśli cię mém spóyrzeniem, jeśli głosem wzruszę,Nie dbam że los i ludzie przeciwko nam stoją,
Że uciekać i kochać bez nadziei muszę.Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,Tylko wyznaj że Bóg mi poślubił twą duszę.
Comments
Loading comments…