Luba! ja wzdycham...
Sonety Adama Mickiewicza
XIV.
Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiéj pieszczotyTrują mi okropnego rozmyślania chwile.Ach! może serce twoje, co cierpiało tyle,Może, boję się wyrzec, pustoszą zgryzoty.
Luba, i cożeś winna że twych ocząt grotyTak palące, że usta śmieją się tak mile;Zbyt ufałaś méj cnocie, zbyt swéj własney sile,I nazbyt ognia Stwórca wlał w nasze istoty.
Przewalczyliśmy wiele i dni i tygodni,Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze,I byliśmy oboje długo siebie godni.
Teraz ach! pójdę łzami oblewać ołtarze,Nie będę mojéj żebrać przebaczenia zbrodni,Tylko niech mię Bóg twoją zgryzotą nie karze.
Comments
Loading comments…