Potępi nas świętoszek...

Sonety Adama Mickiewicza

V.

Potępi nas świętoszek, rospustnik wyśmieje,Że chociaż samotnemi otoczeni ściany,Chociaż ona tak młoda, ja tak zakochany,Przecież ja oczy spuszczam a ona łzy leje.

Ja bronię się ponętom, ona i nadziejeChce odstraszyć, co chwila brząkając kajdany,Któremi ręce związał nam los opłakany.Nie wiémy sami co się w sercach naszych dzieje.

Jestże to ból? lub roskosz? gdy czuję sciśnieniaTwych dłoni, kiedy z ustek zachwycę płomienia,Luba! czyż mogę temu dać imię cierpienia?

Ale kiedy się łzami nasze lica zroszą,Gdy się ostatki życia w westchnieniach unoszą,Luba! czyliż to mogę nazywać roskoszą?

Comments

Loading comments…