Te rozkwitłe świeżo drzewa...
Te rozkwitłe świeżo drzewaUpajają słodką wonią;Wody szepcą, słowik śpiewaI koniki cicho dzwonią.
Czemuż zadumany stojęI wiosną się nie weselę?Bo sieroce serce moje,Z kimże wiosnę tę podzielę?
Przed mym domem w pomrok szaryStają muzycy tułacze;Słyszę śpiew i dźwięk gitary,Odmykam okno i płaczę.
Zakochani to minstrelePod oknem kochanki nucą,Mnie nie bawią, ale smucą,Z kim się muzyką podzielę?
Tylem uczuł, cierpiał tyle,Lecz nie powrócę do domu,Opowiadać nie mam komu...Zamknę powieść na mogile.
Założywszy ręce, siadam,Na samotną patrząc świécę:Czasem piosnkę w myśli składam,Czasem pióro smutne chwycę.
Piękne myśli, piękne słowa,Czuję wiele, piszę wiele,Ale dusza moja wdowa,Z kimże piosnki te podzielę?
Rodzę myśli, rodzę słowa,I czemuż się nie weselę?Bo dusza moja jak wdowa,Widzi tylko sierot wiele.
Mija wiosna, mija zima,Mija pogoda i słota;Nie przeminie żal pielgrzyma,Bo on wdowiec i sierota.
Comments
Loading comments…