Walka miodowa
Jakiż skutek z groźnego wyniknie zamachu?Cały Olimp w kłopotach, cały Parnas w strachu.Ty bij dzielnie, ty dzielnie odpieraj najazdy:Kto zwycięży, łbem dumnym da bukisz o gwiazdy.Lecz żeby Muz palcatki szły gładko, jak z mydła,Trzeba je wprzódy w pewne zamykać prawidła.
Punkt pierwszy: Nim się srogie rozpoczną turnieje,Niech wystawa, rycerzy godna, zajaśnieje.Naprzód ten, co zwycięskie nagrodzi zapasy,Miodzie zajmie otyłe w środku stoła fasy;Poczwórna świeca będzie w każdym błyszczeć rogu.Witaj nam, smaczny z cielic flandryjskich pirogu!I ty, boże, co bluszczem gibkie wieńczysz berła,Daj sok, z drogich Burgundów wyciśniony perła!Bracia! czy to już wszystko? Są miody!...Ach, gdyby!... Lecz on tutaj... głos mi się ucina...Tomaszu, Janie, kończcie... rzucam kęsy smaczne,I do rzeczy powrócę i przepisy zacznę.
Punkt drugi. Czyż przez wota obrać, czy na szczęścieKomu sprawiedliwości bezmien oddać w pięście?Żeby zaś na namysłach czas nie poszedł w straty,Gotów jestem celniejsze podać kandydaty.To ojciec; myśli, pisze i dobrze i wiele,
Ale to grunt, że stoi na Wiwlasów czele.I Kujas na tron sęski wart mądre wznieść pięty;Przeznał iuris pandecta i judykamenty.Lecz broń Boże, do mowy wetknie klientele,Broń Boże, w słów łacińskie ugrzęźnie kąpiele:Wtenczas, pomnę, do portu nie skieruje belki,Sąd zaśnie, gardła wyschną, zwietrzeją butelki.Jest jeszcze i Erazmus, potemu figura,Dobrze pakowna głowa, poważna wilczura.Tobie zaś, coś niebieskich przednie świadom rzeczy,Co wziętą z góry łaską zmywasz błąd człowieczy,Tobie większy sprawunek: wziąwszy żółte miody,Któremu sąd wyznaczy, ty oddasz nagrody.Jak ów, co sto lat sądząc naród w Izraelu,Na ognistych rumakach wyleciał z Karmelu,Tak i ty z miną gęstą w całej zasiądź pompie,Jeden sekundant z prawej, ja z lewej przystąpię.
Kiedy tak wszystko miejsca w porządku zasiędzie,Szermierze i arbitry i prezes i sędzie,By wzbudzić chęć do boju, zgnieść sumieniaGdy pięciu skutek lichy, łykniem cztery i pół.Wtenczas przeciwne Muzy spuścimy ze smyczy,Każdy usterk, błąd każdy niechaj sąd policzyI na ścienie karbuje, w miód zmaczawszy palce.Gdyby niesprawiedliwie sądził kto o walce,Takiego ty rozkażesz upiec na opłatkę,Ja w komentarz zbutwiały wetknę za cytatkę,Erazmus przefiltruje i eliksir zrobi,Waść pandektą przygnieciesz, on w kropki rozdrobi;W więc tak zagrożony cieleśnie i dusznie,Niechaj sąd pilnie zważa i zaznacza słusznie.Wreszcie, kiedy się wszystkie skarbują pomyłki,Gdy wszelkie zapaśnicy dobędą wysiłki,
Prezes policzy kreski... ach, skończyć nie mogę:Jakąż tu widzę radość, jakiż żal i trwogę?Co za skutek z groźnego wyniknie zamachu?Cały Olimp w kłopotach, cały Parnas w strachu!...
Janie, nad tobą czarne zawieszone flagi.Weź pud prawnych wybiegów, dwa pudy odwagi;Bo Tomasz dziś od świętych wsparty i od Feba,Jemu greckie i rzymskie sprzyjają dziś neba,Tomasz wyższy, co Jemu oddał swoje zwisko,Widząc, że pupil jego walkę począł śliską,Zjechał tu sam, widziałem, na złotej kolasce,
(Wtem otworzyły się drzwi do drugiej izby i ukazała się cyfra).
I czy w jego łbie osiadł, czyli tutaj w fasce.Z tak szczęsnego zdarzenia koledzy weseli,Każdy Tomasza darem, każdy chwalbą dzieli;Jan przeciwnik da wiersze, przysmaki Onufry,U mnie, gdy i łeb pusty i ubogie kufry,Gdy ani rymem zyskam ani manifestem,Co zostaje w mej mocy, życzyć gotów jestem:
Bogdajś tyle lat spędził szczęścia i swobody,Ile pszczółek nad temi pracowało miody!Jeżeli od nich słodszy mirtu cenisz wianek,Ile masz z nas przyjaciół, tyle licz wybranek;Bogdajś z nami przez tyle lat spróżniał talerze,Ile dowcipnych wierszy w twojej Tabakierze!Bogdajś, co rzecz największa, w straszne pozwan tuzy,Na sztychy i siniaki nie wydał twej Muzy.Pomnij więc dzielnie dzielne odeprzeć najazdy:Kto zwycięży, łbem dumnym da bukisz o gwiazdy.
Comments
Loading comments…