Do *** (z Puszkina)

Translated by Jakub Jurkiewicz

Pamiętam cudne w mem życiu zdarzenie:Tyś błysła w pierwszych chwilach mej młodości,Jako przelotne niebieskie zjawienie,Jako najczystszej geniusz piękności.

Gdym smutny dalszą drogą postępował,I w próżnych związkach pił cierpień gorycze,Długo mię głos twój anielski czarował,Długo mi twoje śniło się oblicze.

Płynęły lata. — Srogi wicher losuRozproszył przeszłe duszy mojej troski,I jam zapomniał dźwięk twojego głosu,Twą postać miłą i twój obraz boski.

W bezludnej ciszy, w ciemnicy więzienia,Leniwo moje chwile upływały;Żyłem bez bóstwa, bez czci, bez natchnienia,Bez łez, miłości, rozkoszy i chwały.

Ale nastało błogie odrodzenie:Tyś znowu błysła urokiem światłości,Jako przelotne niebieskie zjawienie,Jako najczystszej geniusz piękności.

I znów me serce czuje zachwycenie,Znowu w niem młodość potokiem zawrzała,Znów dlań odżyły bóstwo i natchnienie,I łzy i miłość i rozkosz i chwała.

Comments

Loading comments…