Prorok (Puszkin, przekł. Żeligowski)

Translated by Edward Żeligowski

Duchową żądzą palonyZbiegałem pustynię ciemną;I ujrzę z niebieskiej stronySerafin spłynął nademną.

Lekkiem dotknięciem, jak tchnienie,Sięgnął on mojej źrenicy,I zbudził wieszcze widzenie,Jak u strwożonej orlicy.

I on się dotknął mojego ucha,I usłyszałem dźwięków łoskoty, —Harmonię niebios, harmonię ducha,I ciche aniołów loty.

Morskich żywiołów i podniebnej chmurySłyszałem mowę tajemną,I życie roślin, życie natury,Otworzyło się przede mną.

I on mojemi owładnął usty —I wyrwał język, język rozpusty,Grzeszny obłudą, dźwięki próżnemiI żądło węża mądrego —W miejsce języka grzesznegoWłożył mi dłońmi krwawemi.

I krwawym mieczem pierś mi otworzył,I wyrwał serce zeń drżące;I boskim ogniem żary płonące,W rozdartą moją pierś włożył.

Jak trup pustyni zaległem posłanie,I głosu Boga słyszałem wezwanie:«Powstań proroku z życia bezdroża,Niech się ma wola w tobie rozbudzi;Przejrzyj i pomnij — zbież lądy i morzaI słowem serca pal ludzi».

Comments

Loading comments…