Ty więdniesz, ale milczysz...
Translated by Ignacy Despot-Zenowicz
Ty więdniesz, ale milczysz; smutek cię pożera;Na ustach twych dziewiczych mdły uśmiech zamiera.Dawno igłą twą wzorów i kwiatów na płótnieNie ożywiałaś. Lubisz ty w milczeniu, smutnie,Cierpieć. O na cierpieniu znam się ja dziewiczem!Dawno me oczy w duszy twej czytały: niczemMiłości nie utaisz: my kochamy sami;Miłość, czułe dziewice, również miota wami.Szczęsna młodzież! Lecz powiedz, co to za młodzieniec,Błękitnooki z czarnym włosem? Ha! rumieniec?Ja wiem, ja wiem o wszystkiem; mógłbym po imieniuNazwać go. Ale milczę, nie powiem nikomu.On to, on brodzi wiecznie wkoło twego domu,Wzrok ku oknu podnosząc: ty go czekasz w cieniu:On idzie, i ty bieżysz, i znów pokryjomu,Długo wślad zą nim patrzysz. Nikt w dzień świetnej jazdy,W święto Maja, gdy między pysznemi pojazdyMłodzi się na rumakach hasając rozbiegą;Nikt zręczniej, śmielej koniem nie włada nad niego.
Comments
Loading comments…