Wieczór zimowy

Translated by Jan Prusinowski

Niebo chmurne, mgła się wije,Mroźny wicher śniegiem miecie,I — to jak zwierz dziki wyjeTo rozszlocha się jak dziecię.To rozrywa dach słomiany,I nad ścielą śwista, huka,To jak pątnik zabłąkanyW okieneczko do nas stuka.

W naszej chatce pusto, ciemno,I niejedna w ścianie szpara,Czegóż siedząc w kącie ze mną,Czemuś zmilkła, moja stara?...Czy tym groźnym wyciem burzyTakeś bardzo unużona?...Czy do snu twe oczka mrużyJednotonny gwizd wrzeciona?

Tyś jest jedna towarzyszkaMej młodości zbiegłej w pędzie,Łykniem z biedy — hej, kieliszka!A weselej sercu będzie!Zanuć piosnkę: jak ptaszynaPlotła gniazdko za morzami,Zanuć piosnkę: jak dziewczynaDo krynicy szła z wiadrami...

Niebo chmurne, mgła się wije,Mroźny wicher śniegiem miecie,I — to jak zwierz dziki wyje,To rozszlocha się jak dziecię...Tyś jest jedna towarzyszkaMej młodości zbiegłej w pędzie,Łykniem z biedy — hej, kieliszka!A weselej sercu będzie.

Comments

Loading comments…