Zimowy wieczór (1874)

Translated by Władysław Bełza

ZIMOWY WIECZÓR(Z PUSZKINA).

Zima śnieżne płaty miecie,Mgłami kręcąc wzdłuż i wszerz,To zakwili niby dziecię,To jak dziki ryknie zwierz.To po dachach z całej mocy,Kręgiem, rzuci się jak wąż:To jak pątnik o północy,Do mych okien puka wciąż —

A mój domek — żal się Boże,Taki smutny, mroczny tak —Wszystko dziwne o tej porze,I mej niańce czegoś brak.Mów gołąbko, czy szalonaBurza, sercu każe drżyć? —Coś tak zmilkła u wrzeciona,Machinalnie kręcąc nić?

Ej! wypijem matko stara,Na młodości naszej cześć —Ej! wypijem — gdzie jest czara,Byle biedne serce zwieść.Ty ukoisz je piosneczką,Jak bywało nie raz już —Powiedz, jak tam z tą dzieweczką,Co z koszykiem poszła róż?

Wicher śnieżne płaty miecie,Mgłami kręcąc wzdłuż, i wszerz,To zakwili niby dziecię,To jak dziki ryknie zwierz —Ej! wypijem matko stara,Byle biednę serce zwieść —Ej; wypijem — gdzie jest czara:„Na minionej wiosny cześć!”

Comments

Loading comments…