Do Hefesta
Proszę, na srebrnej kruży mej,Mistrzu Hefeście, wyryć chciejNie zbrojownicę ciężką, nie!Wojenne godła na nic mnie.Stały ucztownik, krużę mą,Proszę, drąż tak, by miała dnoGłębokie. Nie Plejady, aniGwiazdę Orjona ukaż na niej,Co jest zasiewom wróżbą złą;Ani mi widzieć też ochotaGwiazdę czy Wozu, czy Boota.Niech mi w winnicy lśnią gromadyZłocistych jagód, a MenadyZ krzykiem najlepsze śpieszą rwać,Napełnią niemi Bacha kadź,A z nim na ucztę niespożytąNiech siądzie Eros z Afrodytą.
Comments
Loading comments…