Gołąbka

— Gołąbeczko miła, kędy,Zkąd, cię niosą szybkie pędy?Dokąd zmierzasz skrzydłem swemNad obszarem wód i ziemNapowietrzny prując szlak?

— Anakreon posłał mnieDo młodzianka co się zwieBatyllosem: piękny, miły;Kocha go też z całej siły. —Mnie Cytera za niedługiHymn poecie zaprzedała;I odtąd też na usługiJam oddana jemu cała.Ot i teraz, — widzisz tu?Mały liścik niosę mu.Gdy dostarczę, — przysiągł na to, —Wolność ma być mi zapłatą.Lecz choć pan mój mnie wyzwoli,Ja zostanę w tej niewoli.

Cóż się wciąż uganiać mamTo po górach, po dolinie,Albo w różnych drzew gęstwinie,Aby żywność znaleźć tam?...

Dzisiaj słodki ja chleb dziobięNa Anakreona dłoni;A gdy mnie pragnienie skłoni,Wprost do czary idę sobieKtórej usta dotykałyPańskie: napój mam wspaniały.Gdy zaś sen nadchodzi, radamSiąśdźSiąść na jego lirze... siadam. —

Dość! Już wszystko się wysnuło:Wiesz, co chciałeś... Idź, człowiecze!Przez cię stałam się gadułą,I jak jaka sroka skrzeczę. —

Comments

Loading comments…