O Kupidynku

Będę kochał z zapałem,Wprzód do miłości Amor mię skłaniał,Ale ja serce uparte miałem,I długo, długom się wzbraniał.Więc się rozgniewał Bożek pieszczoty,Wziął kołczan złoty,I złote groty,I upartego wyzwał na boje;Ja wdziałem zbroje,Na piersi moje.

Jak Achil drugi, w tarczy i zdzidąz dzidą,Szedłem na walkę z sercem zuchwałem,Z złotego łuku strzelał Kupido,Tarczą zakryty dotrwałem.Wyplenił kołczan, złość w nim zawrzała,Sam w serce moje,Wpadł jakby strzała.Napróżno zewnątrz tarczą się bronię,Gdy srogie boje,Wrą w mojém łonie.

Comments

Loading comments…