Wyścig (Anakreont, 1907)

Posochem z lilji Eros mnieOstro, zaczepnie, trącił w bok,I biedz w zawody ze mną chce.

Przez nieprzebity gąszczów mrok,Przez stawy, wzgórza i wądoły,Zdyszan, spotniały, pędzę w ślad,Siła odbiegła mnie napoły,Wreszciem bezsilny zgoła padł.

Eros mi skrzydłem owiał twarz,I orzeźwiałem, a on rzecze:— „Gdy chwytać mnie sił niedość masz,To nie wchodź w drogę mi, człowiecze“.

Comments

Loading comments…