Pomoc dajcie mi rodacy (1916)
Pomoc dajcie mi rodacy,Gdy okrutny los mię nęka;Muszę żebrać bo do pracy,Jedna mi została ręka.
Ziomek nędzarz, tułacz bliźni,Głoś błagalny do was wznosi,Żołnierz wierny dla Ojczyzny,O jałmużnę ziomków prosi!
Porzuciłem ojca, matkę,Porzuciłem żonę lubą,Porzuciłem dzieci, chatkę,Pogardziłem życia zgubą...
Biegłem kędy bój wrzał krwawy,Walczyć pod Ojczyzny znakiem,Krew przelałem w polu sławy,A dziś muszę być żebrakiem!
Zabrał sąsiad zły dostatki,Wiatry z ogniem dom rozwiały,Nie mam żony, brata, matki,W grób przed nędzą się schowały...
Mnie zawistny los tu gniecie,Znoszę nędzę, urągania,I nic nie mam na tym świecie,Prócz tej ręki do żebrania.
Bez nadziei, bez pociechy,Tak pędzę dni tułacze,Wzdycham do rodzinnej strzechy,Lecz jej pewnie nie zobaczę.
Za mną w rodzinnej ustroni,Może kto tam tęskni przecie,Może kto i łzę uroni,Smutne myśli śląc po świecie.
Kiedy wrzała wojna mściwa,Kiedym z wrogiem staczał boje,Czemuż kula litościwa,Nie trafiła w serce moje...
Byłbym zginął z bronią w dłoni,Padł, jak wolnym paść przystoiDziś tułacza smutek goni...Na ten ciężar nie mam zbroi!
Comments
Loading comments…