Setki (Bhartrihari, 1921)
Translated from Sanskrit by Józef Szujski
Wiedzy i pracy niechaj mędrzec szuka,Jakby od śmierci broniła naukaGdy przyjdzie działać, niechaj mędrzec działaJak gdyby wieczność u drzwi jego stała.
I głupiec błyszczy, kiedy szaty włoży,Lecz tylko póki gęby nie otworzy.
Wolno ci tchórzyć, kiedy stracha niema —Przyjdzie — śmiałemi przyjmij go oczyma.
Najlichszy księżyc nie omija chaty,Ty więc nędznego wspieraj, gdyś bogaty.
Niemożebności nie żądaj z twą szkodą.Lądem bo okręt, wóz nie przejdzie wodą.
Zły człek jak garnek — łatwo się rozbija,Ale czy ręka polepi go czyja?Dobry naczynie ze szczerego złota,Naprawić łatwo — a popsuć robota.
SzczęliwySzczęśliwy mierną zadowolon dolą.Kto trzewik nosi, temu się wydaje,Że obciągniąte skórą świata kraje,Bryły nie gniotą, ciernie go nie kolą.
Nietroszcz się zbytnie, jeżeliś chudzinaO chlęb powszedni. Bóg tam to ugodzi:
Zaledwie dziecie matce się urodzi,Pożywnem mlekiem płynie pierś matczyna.
Choćbyś pochodnię porzucił do dołuW górę mknie płomień, w dół nic prócz popiołu.
Uprzejmym bywaj — bez nikczemnych słów,Walecznym bywaj — samochwalstwa strzeż,W stosownej chwili — dawaj albo bierzGrubianem nie bądź — ale prawdę mów.
Na zatrutem życia drzewie dwa owoce pozostały:Towarzystwo zacnych ludzi i poezji wdzięk wspaniały.
Coż milszego dla oka — jak kochanki lica?Jakiż powiew wonniejszy — od ust jej oddechu?Jakiś blask świeci świeci jaśniej — niż lubej źrenica,Jakiż widok cenniejszy — od lubej uśmiechu?Jakiż głos od jej głosu milej brzmi dla duszy,Jakież czucie gorętsze, jak gdy rączką ruszy?Gdy jej nie widzisz, pragnąłbyś jedyniePatrzeć; gdy ujrzesz, pragniesz uściśnienia;Kiedyś uścisnął, czekasz jak zbawienia —Rychło na zawsze z tobą w jedno spłynie.
Łatwo kierować głupcem, łatwiej mędrcem jeszcze:Sam Bóg półmędrka w swoje nie ułowi kleszcze.
Kropla dżdżu kiedy padnie na stal rozpaloną:Zniknie bez wieści.Padnie na kwiat lotosu, to mu nad koroną —Gwiazdą zaświeci,Padnie w muszlę, szczęśliwym losem kierowana,Perłą wyleci.Tak i człek: na człowieka wyjdzie lub bałwanaGdy się wśród dobrych albo złych pomieści.
Chyli siesię drzewo, gdy owoc dojrzewa,Spuszcza się chmura, gdy deszczem zacięży:Toż i szlachetny w górę się nie pręży,Bywa pokornym, im godniejszym bywa.
Wdzięczne blaski księżycowe,Wdzięczna boru cisza błoga,Wdzięcznie słuchać wieszczów mowę,I kochanka wdzięczna droga.Choć jej oczko gniew zapruszy,Wdzięczny uścisk bratniej ręki:Lecz znikome wzystkiewszytkie wdzięki,Wieczne tylko — dobra duszy.
Jaki zysk pewny? Z szlachetnym zażyłośćCo niesię troskę? — Stosunki z głupiemi.Co nie zawodzi? Zacnej żony miłość.Jak wytrwać w życiu? Prawdzie służ na ziemi.Kto bohaterem? Kto zmysłami włada.Kto ma bogactwo? Kto wiedzę posiada.Kto szczęśliw? W kraju kto pozostać może.Kto władca? — Komu dan posłuch w pokorze.
Comments
Loading comments…