Żniwa (Breszel, 1908)

Z zapomnianych spichlerzy przestałej zasiekiWzięto ziarno w tęsknoty natchnioną godzinę...Pożaru młodych marzeń dzień minął daleki,W wieczny mrok porzucony, w ciemniach nocy ginę.

Mówili bracia moje, mówiły me siostry,Cichym szeptem mówiło mi przeczucie senne,Że zanim złych przekwitów sierp nie zetnie ostry,Nadejdą upragnionych snów moce wiosenne.

Nie wiem, za jaką winę na ból i cierpienieZ łona matki strząśnięto mię ostrożną dłonią...Znać żyć wśród łez bezsilnych każę przeznaczenieZnać od zrodzonych w męce czary szczęścia stronią.

Trzeba umrzeć bez śladu. Z mej wczesnej mogiłyNie zadźwięczą już nigdy złud pieśni radosne.Światła jutrznia błysnęłabłysnęła. Me sny się ziściły...Brzask słońca, przebudzenie. W kłos dumny urosnę.

Comments

Loading comments…