Cień (Leśmian)

CIEŃ.

Anim patrzał na słońce przez lny,Anim chodził do boru po sny, —Jenom widział, jak rzucony wzdłużCień mój powstał by nie upaść już.

Przetarł oczy i otrząsnął pył,Co był złoty i wiekowy był,W dniach zamierzchłych rozejrzał się wstecz,Przywdział zbroję i przypasał miecz.

Siadł na rączy, na bułany koń,Uśmiechnięty cwałował przez błoń,Kopytami tratując na płaskKół słonecznych po murawie brzask!

Dokąd zbiegłeś, konny cieniu mój?Czy z różami na śmiertelny bój?Czy do baśni, niewidzialnej stąd?Czy w umyślny gwiazd po niebie zbłąd?

»Ni do gwiezdnych wyżej ziemi burz,Ni do białych niżej słońca róż,Jeno pragnę powrócić w ten kraj,Gdzie ty byłeś — drzewom dany Maj!

Gdzie ty byłeś — ponad jarem dąb,Zasłuchany w zew anielskich trąb,A ja — wpobok od słonecznych wrzeń —W głębi jaru — twój dębowy cień!

Gdzie ty byłeś z tamtej strony chatW snach zapadły, nieprzebyty sad,A ja — na wznak poległy u wrót —Twej zadumy wzór nikły i skrót!...«

Wracaj, cieniu, konny cieniu mój,Po przez kwiaty — w ten za nimi znój,Poprzez biały na jabłoni puch —W zmierzch dębowy, gdzie bywał mój duch!

Anim patrzał na słońce przez lny,Ani chodził do boru po sny, —Jenom widział, jak w wiosenny czasZ cieniem moim Bóg spotkał się raz...

Comments

Loading comments…