Dla legendy (Leśmian, 1907)
DLA LEGENDY.
Często wróżbiarz, co własnej nie wywróżył doli,Nagłym skokiem na trwogę i bladością czołaSkupia widzów, krwi żądnych, i szerzy dokołaPostrach, niepozbawiony zgrozy i swawoli!Cały w znakach piorunnych i piętnach zagłady,Przed oczyma ciekawych obnaża sam siebie, —I nagi aż do nieba, bezwstydny i blady,Czuje się bohaterem, jak trup na pogrzebie!Aktor, godny za widza mieć boga w niebiosach,Choć sam wpada w wytrawne swoich guseł szpony,Marząc skrycie o rajskich zaciszach i rosach,Z uśmiechem wyczekuje ostatniej zasłony!Bo wie, że gdy na śmierci niebotycznych szczudłachPrzeskoczy ziemskich źródeł zwierciadła i kwiaty,Pozostawi legendę, odbitą w tych źródłach,O straszliwym rycerzu, co niegdyś, przed laty...I dla niej, dla niepewnej, dla swojej dalekiej,Że go może przygarnie — wiernego przybłędę —Nie szczędzi niecnych trudów i dziwnej opieki,I krew mężnie przelewa — za baśń, za legendę!Bo ta siostra wieczności, kwiaciarka wspomnienia,Gdy go w gmachu zaklętym na sen ukołysze,
Obdarzając istnieniem zdala od istnienia,Da mu w jednym napoju — i tryumf i ciszę...A zdzierając zeń ziemską powłoki obłudy,I zdobiąc pierś rycerskiem złotem i żelazem,Na ów cud go pasuje, ażeby zarazemI był sobą i nie był! — O, cudzie nad cudy!I kiedyś czyjeś usta, zbudzone ku wiośnie,Szepną o nim na pamięć choćby jedno słowo,Lub przyśpiew nieodparty, lub gwiezdną przenośnię,Która duszę z wszechświatem spokrewnia na nowo!..
Comments
Loading comments…