Dla legendy (Leśmian, 1912)
DLA LEGENDY.
Często wróżbiarz, co własnej nie wywróżył doli,Nagłym skokiem na trwogę i bladością czołaSkupia widzów, krwi żądnych, i szerzy dokołaPostrach, niepozbawiony zgrozy i swawoli!
Cały w znakach piorunnych i piętnach zagładyPrzed oczyma ciekawych obnaża sam siebie —I nagi aż do nieba, bezwstydny i bladyCzuje się bohaterem, jak trup na pogrzebie!
Aktor, godny za widza mieć boga w niebiosach,Choć sam wpada w wytrawneswoich guseł szpony, —Marząc skrycie o rajskich zaciszach i rosach,Z uśmiechem wyczekuje ostatniej zasłony!...
Bo wie,że gdy na śmierci niebotycznych szczudłachPrzeskoczy ziemskich źródeł zwierciadła i kwiaty,
Pozostawi legendę, odbitą w tych źródłach,O straszliwym rycerzu, co niegdyś, przed laty...
Tak! — dla niej, dla niepewnej, dla swojej dalekiej,Że go może przygarnie — wiernego przybłędę —Nie szczędzi niecnych trudów i dziwnej opieki,I krew mężnie przelewa — za baśń, za legendę!
Bo ta siostra wieczności, kwiaciarka wspomnienia,Gdy go w gmachu zaklętym na śmierć ukołysze,Obdarzając istnieniem zdala od istnienia,Da mu w jednym napoju — i tryumf i ciszę.
A zdzierając zeń ziemską powłokę obłudyI zdobiąc pierś rycerskiem złotem i żelazem,Na ów cud go pasuje, ażeby zarazemI był sobą i nie był!... O, cudzie nad cudy!
I kiedyś czyjeś usta, zbudzone ku wiośnie,Szepną o nim na pamięć choćby jedno słowo,Lub przyśpiew nieodparty, lub gwiezdną przenośnię,Która duszę z wszechświatem spokrewnia na nowo!...
Comments
Loading comments…