Ich oblicza (Leśmian, 1907)

ICH OBLICZA.

Ich oblicza — to pisma tajemne, wstydliwąTreść smutku skrywające w niewidzialnym wsiewie.

Dość je ognia szkarłatną podrażnić pokrzywą.By — sparzone — zjawiły swych liter zarzewie!Wtedy, zbrojąc swe oczy miłości rozsądkiem.Można czytać je w świetle księżyca lub słońca,A że koniec nadziei — jest zgrozy początkiem,Więc najlepiej je czytać z uśmiechem — od końca!Jedni, na dzień zaledwo mając zasób miodu.Wyszli w podróż na długich lat tysiąc, jak bogi, —I, wypiwszy miód do dna, w poprzek — własnej drogiPokładli się, bezsilni od strachu i głodu!Drudzy na winobrania chwilę umówionąSpóźnili się o całą niedomówień dobę.Gdy już ścięto owoce i nie zostawionoNic, prócz wiatru, co ziewa na pustki żałobę!A innym, co sic z losem pogodzić nie mogą.Pieśń na wardze skonała, tak dobrze zaczęta!Więc nie chcą taką — wargą całować nikogoI — chmurni — omijają zdziwione dziewczęta...A są jeszcze i tacy, którzy — w noc i słotę,Nic dobrej — lecz najlepszej czekając Nowiny,Wykrzesali z dusz głębi skry dziwne i złote,Oprócz owej najzłotszej, naprawdę jedynej!Tych dusze — to wróżbiarki, co w księżyca pełnięZ sennika — wypatrują zjaw, swemu podobny,Ten sam prawie z pozoru, tak samo żałobny,Lecz zawsze tylko — prawic, a nigdy — zupełnie!

Comments

Loading comments…