Kabała (Leśmian)

KABAŁA.

Oto pragnę odgadnąć bieg życia strumieni, —Dni przyszłe, dni wysiłkiem godzin rozszalałe, —W dłoni mam karty, zżółkłe, jak liście jesieni,Od wichru wróżb trawiących. Układam kabałę...

I, gdy duch mój, prastarą z życiem strudzon waśnią,W ogniach jasnowidzenia pali snów obiatę,Pokój się rozezłaca w zamkową komnatę,Ja — i wszystko poza mną wnet się staje baśnią!

Z kart głębi, gdzie się tają portrety odwieczneCzterech dworów królewskich, zaświatowych dworów,Wychodzą, do odklętych podobne upiorów,Króle, damy i pazie — cztery sny słoneczne!

Zmarłych dawno czarownic widziadlane syny,W turkusach i topazach, w jedwabiach i złocie,W stroju sennym, zawiłym — ku mojej tęsknocieZwracają martwe oczy i ust koral siny.

I, unosząc w swych berłach wieczności promienie,W kabalistycznym tańcu wirują po sali —Damy, jak tulipany, — pazie, jak złocienie,Królowie, jak lotosy, które żądza pali!

Do tańca gra im zwiewna, dalsza od miesiącaMuzyka, wywołana ich stóp wirowaniem,Melodya, niewiadomo skąd wypływająca,Melodya, co trwa kędyś poza własnem trwaniem.

Trwa i śpiewa o bramach, gdzie w progach u celuNic nas jeszcze nie czeka, prócz oczekiwania,O krainach przebrzmiałych, kędy w harf weseluSam taniec bez tancerzy upojnie się słania!...

Sam taniec bez tancerzy, sam szał bez przedmiotu —Trwa i śpiewa i nagle w oddaleniu kona.Wraz z nim pierzcha i moja baśń niedokończona,Sen, wysnuty z niczego, albo z gwiazd obrotu!

I znowu dawny pokój widzę pełen cieni,Co przed chwilą krył zamku zaklętego chwałę, —W dłoni mam karty, zżółkłe, jak liście jesieni,Od wichru wróżb trawiących. Układam kabałę...

Comments

Loading comments…