Metafizyka (Leśmian, 1907)

METAFIZYKA.

Kraina, gdzie żyć łatwiej i konać mniej trudno, —Gdzie wieczność już nietajnie wystawa na strażyTrosk doczesnych, — gdzie bardziej jest bosko, niż ludno, —I gdzie każdy za wszystkich nic cierpi — lecz marzy!Są tu sady bez wyjścia, i groble, nad szybąOwej rzeki wyśnione, co kiedyś wytryśnie, —I niejeden tu pałac w zagąszczu ci błyśnie,Godny tego, by nie był niczyją siedzibą!Są tu w lasach mrowiska, wzniesione nad drogą,Gdzie wre praca snów rojnych — odwieczna i bratnia, —I jest tu owa cisza błękitna, ostatniaZ tych, co jeszcze na uśmiech zdobywać się mogą!..Tylko czasem na polu jakiś krzyż skrzydlatyWiatraka, mielącego mgły marzeń i ciernie,Brakiem boga na sobie zlękniony niezmiernie, —Szaleje i skrzydłami uderza w zaświaty!Bywalec tych uroczysk, powabnych swym tronem,Umie błysków najmniejszą wyśledzić nieznaczność, —I w szczelinie pomiędzy istnieniem a zgonemDojrzeć gwiazdę, niezgorszą, lub niezłą opatrzność...Lecz się nigdy nic strwoży, rozumnie zbłąkany,Bezkrólewiem w niebiosach, lub własnego cieniaZgubą w jarach, — lub zbytnią łatwością zamianyJednych cudów na drugie. Niech cud się też zmienia!..Jego tylko tu nęci niezwiedzona grota,Lub kwiat jeszcze nieznany, lub muszla co rzadsza, —

I na wszelki przypadek wtórego żywotaDusze swoją w te dziwy chętnie zaopatrza...On tu przyszedł sam przez się, by własne szaleństwoKarmić strawą najlepszą na ziemi i niebie, —I nad brzegiem przepaści wytańczyć dla siebieJeden lek drogocenny lub niebezpieczeństwo!..

Comments

Loading comments…