Postacie (Leśmian)
POSTACIE
W marzeniu mojem puste na przestrzał komnaty,Wbrew nocy rozjarzone spiekotą południa.Cisza. W lustrach się dwoją i troją złe kwiaty.Bije północ. Snu próżnia nagle się zaludnia.
Idą z mroku, naoślep, śpiesznie i kolejnoPostacie, co swym chodem i bladością czynnąPrzypominają kogoś, co zmarł w beznadziejnąNoc, gdy wszystko, prócz niego, umrzeć było winno.
Czarną na białych płaszczach znakowane kresą,Twarz ode mnie ku snowi odwracają pilnie,Stąpając po podłodze wiernie i usilnie,Jakby chciały pokazać, że są tem, czem nie są...
I nietylko zwierciadła, ale ślepe sprzętyOdbijają niejasno i niecałkowicieOwych ludzi, co, idąc z odmętów w odmęty,Chętnie starliby ślad swój i swoje odbicie...
Wiem, że boją się chwili, która zewsząd kroczy,A w której dłoń wyciągnę i pierwszego z brzeguWytrącę, jak sen jeden z reszty snów szeregu,I zapytam o imię i zajrzę mu w oczy!
Ale który to będzie — nikt nie wie, nie zgadnie...Przechodzą, los nieznany tłumiąc w płaszczów bieli.A ja dłoń opóźnioną wyciągam bezradnieDo tych, co już mijają i już przeminęli...
Comments
Loading comments…