Ręka

RĘKA.

Podczas, gdy ciało w mękach żebraczego postuKurczyło się, jak ochłap wyschłego moczaru,Ręka ma w samowolnym obłędzie rozrostuWszerz i wzwyż potworniała od żądzy bezmiaruWypaczona od skwarów i pusta, jak dzieża,Miażdżąc stawów hamulce, rosła mi i rosła,Czując radość zawczasu ciosanego wiosła,Co już w samym zapłodku śni morskie bezbrzeża!

Ręko, nadmierna Ręko,W pięść modlitewną się złóż!Męko, nadmierna Męko,Zmalej i skurcz się i znuż!

My, co mamy dłoń większą nad zamiar człowieka,Pośpieszniej się od niego lub od niej oddalmy!Jakże znikąd przyszliśmy i jakże zdaleka,Że dłoń nasza w świat rzuca nieludzki cień palmy!Sen unika jej w nocy, ptak płoszy się we dnie,Pierś dziewczęca nie spocznie w jej chwytnej ustroni!Przechodzień na jej widok wzdraga się i blednie,Bo nie starczy jałmużny dla tak wielkiej dłoni!

Ręko, nadmierna Ręko,W pięść modlitewną się złóż!Męko, nadmierna Męko,Zmalej i skurcz się i znuż!

Przekroczyła mych kości zbolałe granice,Przerosła moją duszę, sumienie i łoże,I lękam się, że skoro ukryję w niej lice,Nigdy już ich na światy nie wyłonię boże!A gdy nią się przeżegnam — przesadny znak krzyża,Obłąkany rozpędem zbytniego ogromu,Źdźbłem zaledwo się garnie do mego pobliża,A resztą — pierzcha w mroki, nieznane nikomu!

Ręko, nadmierna Ręko,W pięść modlitewną się złóż!Męko, nadmierna Męko,Zmalej i skurcz się i znuż!

Comments

Loading comments…