Tarcza (Leśmian, 1907)

Prócz mnie — nie będziesz miał oblubienicy,Prócz mnie — nie ujmiesz innego zwierciadła,Byś w niem się własnej odeśnił źrenicy,Do mosiężnego podobien widziadła!Żadne ci dziewczę różanem brzemieniemKruchego ciała — ramion nie obarczy, —Ni warg znikomem nie skala imieniem, —Rycerzu! wiernym pozostań swej tarczy!Ja ci przechowam, odbite w mem łonie,Doliny, góry, jeziora, niebiosy, —Ja wrażych mieczów pogróżki i ciosyW śpiżowe hymny dla ciebie rozdzwonię!Twój sen lękliwy uzbroję swą chwałą,Aby mógł śnić się bez trwogi, bez skazy!Obronię ciebie miłością wytrwałąOd złego ognia, od rdzawej zarazy!

Obronię ciebie od wszelkiej tęsknotyI od uroku zatrutych strumieni, —Od burzy czarnej, szkarłatnej, i złotej,I od tej, co się po grobach zieleni!..Od niepamięci błękitnych pocisków,Których się orły w niebie nie ustrzegą!Od zemsty bożej, od ciebie samegoI od mych własnych ku tobie rozbłysków!

A gdy już w ciszy, pod moją obroną,Pierś twa dojrzeje w kwiat wielki i wonny,Wtedy jej żadną nie kalaj osłonąI bądź mi — nagi i bądź mi — bezbronny!Nie poskąp krwi swej, ni serca, ni ciałaPazurom bogów, aniołów lub sępów!Nie wzbraniaj światu, co tęskni i pała,Nieprzeliczonych do duszy dostępów!Choćby cię zgrają opadły zaciężnąWylęgłe w słońcu upiory i płazy,Ty — pierś, śpiewowi na wieki przysiężną,Odsłoń na ognie, na rdzawe zarazy,Odsłoń ją nagle na wszelką tęsknotę,I na uroki zatrutych strumieni,Na burze czarne, szkarłatne i złote,I na tę, co się po grobach zieleni!..Na odtrąconych ukochań powrotność,Na różobrańczą wichury swawolę,Na wrzaski orle, na żądze sokoleI rozszalałą istnienia samotność!

Często o tobie sny miewam mosiężneI o tej chwili, i mojej, i twojej,Gdy, bezbronnością wyzwolon ze zbroi,Dosięgniesz tego, co nie jest dosiężne!Gdy żaden odzew prawdziwy lub mylnyNie ujdzie twojej stubramnej gościnie,I gdy świat cały, ku tobie pochylny,W zaświecie twoim, jak w morzu, zaginie!Gdy, spłonion ku mnie zniechętą słoneczną

I przytakując zadumie brwią ciemną,Mnie — już spełnioną, czarownie zbyteczną —Ciśniesz o ziemię w niepamięć nikczemną!A ja się z jękiem u stóp twych rozpadnęNa ognie błędne, na rdzawe zarazy,Na dzwonnej śmierci ostatnie rozkazyI zanieśpiewań lamenty kaskadne!Na wszelką niemoc, na wszelką tęsknotęI na uroki zatrutych strumieni,Na burze czarne, szkarłatne i złote,I na tę, co się po grobach zieleni!..Na mchy i bluszcze, wypełzłe odziemnieKu podeptanej mych spiżów ruinie,I na to wszystko, co zginąć ma we mnie,I na to wszystko, co w tobie nie zginie!

Comments

Loading comments…