Zwierzyniec (Leśmian)

ZWIERZYNIEC

Flamingo, różowiejąc, smukli się nad wodąSkrzydlatego jedwabiu zaciszną urodą.Sama dal tak w nim skupia swe znikliwe dzieje,Że — czy leci, czy stoi — zawsze daleczeje.

Wielbłąd w słońcu zapłowiał stąd o kroków siedemJak sprzęt Boży, okryty poniszczonym pledem.Świat, co szuka oparcia dla swego zamętu,Korzysta z pogarbionej ciszy tego sprzętu.

Ślepie, z których się słońce nigdy dość nie wylśni,Patrzą na mnie z plamiście rozwrzaskanej pilśni,W której mrok się tygrysiem gęstwi uścierwieniem, —Ten sam mrok, co w ogrodzie był tylko — brzóz cieniem...

Pies mój, kwiat oszczekując, łbem się tuli ku mnie, —By poistnieć w mym świecie trafnie i beztłumnie, —I oczami po prośbie w twarz mi się człowieczy,A ja wchodzę — w Mgłę zwierząt i w Tuman wszechrzeczy.

Comments

Loading comments…