Emancypantki — Tom II — X

Powróciłem z podziemnej otchłani,Z posępnego umarłych królestwa —I wciąż widzę, jak cierpią skazani,Widzę wieczność męki i nicestwa...I straciłem u piekielnych progówPamięć szczęścia i słonecznych bogów...

Zostawiłem za straszliwą bramą,Mej miłości i walk moich ślady,A wyniosłem ból i rozpacz samą,Gdy w objęciach jej cień zniknął blady,A jam nie mógł powrócić przebojem,Po jej życie, które było mojem...

Nie żądajcie więc pieśni ode mnie,Bo — ja — z wami w szeregu nie stanę,By na gruzach przeszłości nikczemnieWielbić świata jaskrawą przemianęI przed — waszym — schylając się bogiem,Wydrzeć z serca, co mi było drogiem...

Wszystkie — wasze pragnienia i cele,Wszystko, co — was — upaja i pieści,I serc własnych — bezwstydne wesele,Wszystko — mojej urąga boleści,I pogardzam kłamliwą rozkosząI — bóstwami — co ją wam przynoszą...

Comments

Loading comments…