Melancholia (Ostrowska)
Przez szerokie pola i omglone,Poprzez smugi drzemiące i jary,Idę sama w nieznaną gdzieś stronę,Idę sama w nieznane bezmiary,Idę drogą zawodną i ciemną,A mgła jeno i smutek przedemną.
Cisza tuli step senny i sioła:Lecz nie cisza rozkosznych uniesień,Ale taka, co kwiaty i ziołaGnie ku ziemi zmartwiałe pod jesień,Ale taka głęboka, gnębiąca,Że myśl w mroku nie szuka już słońca.
A w oddali ogromnie zamglonejKrzyż się czerni ciernami smutnemi;Zda się swemi długiemi ramionyBłogosławić niebiosom i ziemi,
Na szerokie rozlewa się łany,Rozełkany, ogromny, rozwiany.
A ja idę wciąż dalej i dalej,A mgły w wieńce ciemności się plotą;W bezjutrzennej, skłębionej ich faliNoc ugory zasnuwa tęsknotą,I krzyż stary na pustem bezdrożuZwolna ginie w bezdennych mgieł morzu.
Comments
Loading comments…