Do Malabarki (Baudelaire, 1894)

Translated from French by Adam M-ski

Z drobną nóżką i rączką dała-ć przyroda szczodraNa zawiść najpiękniejszym białym szerokie biodra;Myślącemu artyście drogi twój kształt uroczy;Czarniejsze nad twe ciało twe aksamitne oczy.W błękitów, w słońca kraju, kędy cię twój Bóg stworzył,Twój los — zapalać fajkę, którą pan w usta włożył,Dostarczać świeżej wody, wonności lać do czary,Rój natrętnych komarów wypłaszać spod kotary,A gdy pod tchnieniem ranka westchną jaworów lasy,Zakupywać na rynku banany, ananasy.Dokąd chcesz, bosą nóżką, błąkasz się dzień calutkiNucąc zcicha nieznanych, starych piosenek zwrótki;A gdy wieczór nadejdzie w purpury swej szkarłacie,Na spoczynek twe ciało złożysz na miękkiej macie,I zaroją się żywo w snach twych kolibry liczne,W snach, co jak ty kwitnące i jak ty będą śliczne!Czemuż cię, dziecię szczęścia, ku Francyi myśl unosi,Krainie przeludnionej, gdzie boleść żniwo kosi?Poco szorstkim żeglarzom zawierzać na niepewneI drzewom twej Ojczyzny słać pożegnanie rzewne?

Ty, ledwie przyodziana muślinu lekką tkanką,Tam pod śniegiem i gradem skostniałabyś, wygnanko.Jakbyś opłakiwała twój spokój i swobodę,Gdyby, twardym gorsetem ścisnąwszy łono młode —Przyszło-ć o chleb wieczorny żebrać w tem naszem bagnie,Sprzedając woń twych wdzięków każdemu, kto zapragnie,I ścigać w zamyśleniu przez brudną mętów przesłonęNieobecnych kokosów widziadła rozproszone!

Comments

Loading comments…