Do Nieznanej
Translated from French by Bohdan Wydżga
Zgiełk, huk na ulic zbiegu w pomruk się łączyły.Wysoka i wysmukła, w czerni majestacie,Szła z ręką opuszczoną dostojnie na szacie,Unosząc czystość rąbka nad uliczne pyły —
Gibka, chłodna, szlachetna — z gajów świętych żmija.Stanęła jak bogini... W bruk jakby wkopany,Piłem jej oczu jasność, gdzie czuć huragany —Słodycz, która niewoli, rozkosz, co zabija.
Błyskawica... noc potem! — Przelotna piękności,Co krwi świeżej nalałaś w pustkę mych wnętrzności,Czy cię więcej nie ujrzę — aż gdy w wieczność znijdę? —
Gdzieś daleko — za późno — może nigdy potem;Bo nie wiem, dokąd śpieszysz, ty — kędy ja idę —Ty, którąbym miłował — ty, która wiesz o tem!
Comments
Loading comments…