Leta
Translated from French by Bohdan Wydżga
Chodź na pierś moją, duszo okrutna i głucha,Tygrysico wielbiona, potworze leniwy,Niech zatopię me palce — niech się dłoń zasłuchaW gęstwinie nieprzebytej twojej ciężkiej grzywy;
W spódnicach, przepojonych wonią twego ciała,Niech zagrzebię mą głowę, bólem opętaną —Niech pije jak truciznę ma dusza zdrętwiałaWonie rozkładu kwiatu — miłość pogrzebaną.
Chcę zasnąć bez zbudzenia. Niż żyć, raczej zasnąć —W śnie jak śmierć słodkim, bez łez, cierpień i spowiedzi;Roztaczać pocałunki — bez wyrzutu gasnąćNa twem wspaniałem ciele, wykutem jak z miedzi.
Pochłonąć moje łkanie, zagłuszyć me skargiGłębia twojego łona potrafi jedynie;Wszechwładne zapomnienie sączą twoje wargi,I zbawcza wilgoć Lety w całunkach twych płynie.
Los mój ponury aż do ostatniej godzinyZnosić będę pokornie — niby przeznaczenie;Powolny, jak męczennik skazany bez winy,Który żarliwie własne podnieca cierpienie —
Ssać będę, by ukoić żar żądz bezrozumnych,Nepentes, żalów cmentarz, i łaskawy szalejZ cudnych szczytów twych piersi — owych kopuł dumnych,Gdzie się wewnątrz ofiarą serce nie zapali!
Comments
Loading comments…