Lubię wspomnienia owej nagiej ludów wiosny
Translated from French by Bohdan Wydżga
Lubię wspomnienia owej nagiej ludów wiosny,Na krasę której złoto lał Febus radosny.Wtedy mąż i niewiasta, urodziwi, raźni,Czar życia bez obłudy pili i bojaźni,I, gdy słońce pieszczoty królewskie im słało —Pięknem płaciło niebu ich promienne ciało.Wówczas płodna Cybela — macierz okazała —Za brzemię uciążliwe swych dzieci nie miała,Lecz, wilczyca serdeczna, ród swój niezliczonyWykarmiała pełnemi, śniademi wymiony.Mąż wysmukły i giętki, silny, okazały,Był dumny z piękna niewiast, co go królem zwały —Z tych owoców bez skazy, dziewiczo-nęcących,Mięsistych, pełnych, jędrnych — i ust wołających!
Dzisiaj poeta tęskny, gdy chce się nastroićRytmem piękna natury i oczy napoićNagością boską niewiast czy też dumną męską,Odczuwa chłód ponury — staje, jak przed klęską,
Przed straszliwym obrazem. — Pomsty wołającePotworne zjawy — szaty swe opłakujące!Śmieszne kadłuby — torsy, godne nędznej maski!Biedne, koszlawe ciała, brzuchate lub płaskie,Na których Bóg-Pożytek wycisnął swe znaki,Już w dzieciństwie je w twarde wiążąc powijaki —Wasze ciała, niewiasty, blade jak gromnice,Hańbą własną żywione — i wasze, dziewice,Z występku matczynego zrodzone hybrydy —Ofiary grzechu oraz płodności ohydy!
Mamy coprawda i my — narody schyłkowe —Nieznane dawnym wiekom swe piękności nowe:Rakiem serca stoczone boleściwe twarze —Pięknem smętku i nudy zwane w dzikiej gwarze;Ale owe wytwory naszych muz schorzałychNie zdołają wyplenić z wnętrza serc zgrzybiałychCzci głębokiej i wiecznej dla młodości złotej,— Boskiej, świętej młodości, jej słodkiej prostoty,jej oka pogodnego, niby jasna woda —Młodości, która sieje — jak niebios uroda,Jak beztroski śpiew ptaków, jak kwiatów kwitnienie —Swe wonie, swe melodje, swe wiośniane tchnienie!
Comments
Loading comments…