Luna urażona
Translated from French by Bohdan Wydżga
O, Luno bladolica, kochanko praojców,Co z stref patrzysz niebieskich w strojnej, licznej świcieGwiazd-panien respektowych — i cóż tam widzicie?Zacna staruszko Cyntjo — lampo nocnych kojców —
Czy patrzysz, jak kochanków para rozkosz pije,Gorsząc się i zazdroszcząc ich młodej urodzie?Czy może — jak wieszcz senny nosem w sonet bodzie?Albo — jak się po suchych trawach parzą żmije?
Zawszeż w dominie żółtem, cicho i tajemnieSuniesz, tęskna i drżąca, poprzez nocy ciemnie —Kłaść całunki na zwiędłe wdzięki Endymjona?
— „Widzę tam, przed zwierciadłem — gdy ci prawda miła —Leciwa twoja matka, wiecznie niestrudzona,Mozolnie tynkiem zdobi pierś, co cię karmiła!”
Comments
Loading comments…